Dalmatyńczyk nie wejdzie do torebki.

…czyli o tym jak Twoje prywatne gusta czasem odbiegają od realiów skutecznego budowania marki.

I chociaż tylko cześć z Was zgodzi się z moim zdaniem, to jednak internet dowodzi, jak mało skuteczne są działania promocyjne większości małych przedsiębiorców. Wystarczy, że w ramach eksperymentu, korzystając z przeglądarki internetowej, odwiedzicie kilkadziesiąt stron losowo wybranych, małych firm z waszego miasta. Znajdziecie wiele ciekawych i sprawdzonych szablonów, dwie strony pisane na zamówienie i całe mnóstwo „krzaków” – ech przeszłości. Mnogość stron wyprodukowanych w latach 90′ albo napisanych przez kuzyna, syna, brata, teścia, który miał rok informatyki w liceum i zrobił „dobrą robotę” za przysłowiową flaszkę. 

marker2

ALE JA NIE POTRZEBUJĘ NIC WIĘCEJ.

„Mnie to wystarczy. I tak z tego nie korzystam” – takie bzdury słyszę prawie codziennie. Podobnie rzecz wygląda gdy rzucimy okiem na większość materiałów promocyjnych małych, lokalnych firm. Ulotki, banery, okleiny, odzież, smycze, itd. Przedsiębiorca wybiera jedną z dwóch dróg. Albo zleca komuś zaprojektowanie i wykonanie materiałów, albo – i tutaj przygotujmy linę ratunkową – podwija rękawy i sam siada do projektowania. 

Historia drugiej drogi może mieć szczęśliwy finał, jeśli nasz bohater ma doświadczenie w reklamie, marketingu, PR lub chociaż pokieruje nim dobra znajomość lokalnego rynku i minimalne poczucie estetyki. Jeśli tak nie jest . . . No cóż, internet zarasta „krzakami” a skrzynki pocztowe zasypują tony makulatury.

marker2

PO CO MI TO WSZYSTKO?

Masz rację. Po co? Przecież prowadzisz działalność od 15 lat. Masz stałych Klientów, cały czas nieźle zarabiasz i wszystko gra. Znasz dobrze swój rynek i potrzeby Klientów. Czasem masz mały przestój, sprzedaż trochę gorzej idzie, ale prędzej czy pózniej wszystko wraca do normy.

Do czasu. Pewnego pięknego dnia, który zawsze zastaje nas ze ściągniętymi spodniami, na twoim lokalnym rynku pojawi się duży gracz z bardzo konkurencyjną ofertą. Dwie ulice dalej błyskotliwy student, wsparty kapitałem rodziców, zacznie robić to co Ty. Za rogiem otworzą galerię handlową a nowy sklep internetowy zmiażdży twoją sprzedaż dumpingow’ą promocją. Wtedy może już być za późno.

marker2

NIEBIESKI TO MÓJ ULUBIONY KOLOR.

A ja mógłbym każdego dnia jeść schabowe, ale to nie oznacza, że będę promował swój biznes wizerunkiem wypasionego knura i rozdawał saszetki z panierką podczas warsztatów. Jestem fanem ciężkich brzmień ale nie prowadzę spotkań podczas koncertów. Jak Ty, mam wiele przyzwyczajeń, listę ulubionych potraw, kolorów, zespołów, samochodów. Wiem co mi się podoba. Ale czy to samo podoba się innym? Czy moje „jest Ok” nie jest odbierane przez innych jako „stary! Z czym do ludzi?”. Może dla mnie dwa kwadraty i wielki napis „SUPER FIRMA” będą wystarczającą promocją a finalnie okażą się gwoździem do trumny mojego biznesu.

Nie sugeruję abyś zmieniał swoje gusta, zostawał wegetarianinem czy poszedł na kurs malarstwa plakatowego. Robienie czegoś na siłę jeszcze bardziej utrwala nas w mylnym przekonaniu, że zawsze mamy rację. Nie należy rezygnować z siebie i głębokich przekonań. Ktoś kiedyś napisał górnolotne „Bądź wszystkim, czym możesz być, w największym ze wszystkich wyzwaniu – sobą”. Ja tylko dodam „jak czegoś nie umiesz to zapłać komuś kto to potrafi”. Ale o tym przeczytasz następnym razem…

~ Marcin Sławek DZIUPLA DRWALA

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s